Jacko2007/2008
South America Expedition 2007/2008 - Paraguay




12 December 2007, Paraguay, 09.15

3 dni temu przyjechalismy do stolicy Paragwaju.Brazylijczycy i Paragwajczycy chyba generalnie sie nie lubia gdyz zanim opuscilismy Foz do Iguacu nasluchalismy sie jacy to Oni nie sa brudni, jak tutaj jest niebezpiecznie, itp. itd. Tymczasem w 3 dni zobaczylem i poczulem wiecej Ameryki Poludniowej w Paragwaju niz w Brazylii. Brazylia jest taka cywilizowana, europejska. Paragwaj wyglada juz troche inaczej.
Niektorzy z Was, np. Asia, chcieliby abym opisywal miejsca ktore zwiedzam bardziej z turystycznego punktu widzenia. Problem w tym, ze Paragway to nie jest TURYSTYCZNY kraj. Tu generalnie nie ma nic, co by moglo urzec, kto jedzie gdzies na wakacje. To kraj dla globtrottera, nie dla turysty z biura podrozy. W przewodniku Lonely Planet napisali, ze widok turystow jest tu rzadszy niz widok lamparta. Chyba mieli racje. Zreszta czego oczekiwac po kraju w ktorym jednego roku prezydent zmienil sie 3 razy!
Paragwaj poza smierdzacymi spalinami miastami jest zielony i zapyzialy. Nikt tu zbytnio nie przejmuje sie czasem, nikt nigdzie sie nie spieszy, zycie toczy sie wlasnym rytmem. Dookola widac tylko ogromne przestrzenie, jak nie lak to lasow. Male miesteczka maja swoj urok ale wystarczy 10 min zeby sie zorientowac ze nie ma tu nic ciekawego i czas jechac dalej. Na peryferich czasem widac porozrzucane tu i tam domy. Czasem trudno nazwac to domem. Moze w miescie tego nie widac, szczegolnie w stolicy ale Paragwaj to jeden z najbiedniejszych krajow Ameryki Poludniowej. Sredni miesieczny zarobek tutaj to 200, 250 US. Pomimo tego nie nazwalbym go krajem trzeciego swiata. W Assuncion bieda miesza sie z luksusem. Nowy salon samochodowy, ktorego nie powstydzilaby sie Europa, wyrasta obok rozlatujacych sie budynkow i smietnika. Auto bez lamp, caluskie zardzewiale, prawie lamiace sie w pol sunie ulica obok najnowszego modelu luksusowej terenowej Toyoty. Jak w calej Ameryce Poludniowej- kontrastow nie brakuje. 
 Zycie w podrozy jest nieprzewidywalne. Kto by przypuszczal ze 2 dni temu wyladuje w ulicznej szkole karate (syn Vivi uczeszcza do niej, moglismy obejrzec jego trening) a nastepnie w Filharmonii Narodowej na koncercie (kolezanka Vivi gra tam na kontrabasie).Moglismy dotknac troche paragwajskiej kultury ktora jest z pewnoscia nie mniej fascynujaca niz zycie polityczne tego kraju. Zblizaja sie kolejne wybory- ciekawy jestem ktore juz w tym roku he he. Codziennie, kilka razy dziennie, za oknem przejezdza megafon i wrzeszczy mi do pokoju jakas lokalna propagande. Chyba im wyrzuce biurko przez okno na glowy ktoregos ranka!
 Ojciec Viki jest politykiem, uczestniczy w wyborach, dookola widac jego plakaty wyborcze. I chyba tylko tacy ludzie tutaj najlepiej prosperuja (dlaczego nie jestem zdziwiony? Znamy to chyba wszyscy z lokalnego podworka). Wlasny, ladny dom w stolicy, fajna letniskowa posiadlosc poza miastem-bylismy tam wczoraj. Merc na podjezdzie. Vivi nie musi pracowac choc mieszka z synkiem w swoim wlasnym pietrowym domu moze z 50 m od swoich rodzicow. 
 Chetnie opuscilbym juz Paragway ale to tutaj w tym roku przyjdzie mi spedzic Swiata. Do domu Vivi po 17 Grudnia przyjezdzaja dodatkowo 4 osoby z Polski, tez z Hospitality Clubu i prawdopodobnie w takim gronie spedzimy ten czas. Kto wie jakie beda miec plany. Moze pojedziemy dalej z nimi?

                                                                          Our friends from Asuncion










22 December 2007, 20.20 Asuncion

Chyba tu utknalem. Swieta to taki sobie okres na jezdzenie i wlazenie ludziom do domow ale nie tylko o to chodzi. Krzysiek napalil sie na kupno hektarow w Paragwaju. Obawiam sie ze to opozni nasz wyjazd stad. Ok, Paragwaj jest fajny ale nie na 2 tygodnie siedzenia w tym miescie. Jestem juz sfrustrowany zaistniala sytuacja. Z jednej strony Swieta, z drugiej jeszcze to. A juz w czwartek mielismy wyjezdzac do Urugwaju. Odezwala sie do nas dziewczyna z Salto, odezwalo sie tez kilka osob po trasie do Buenos. Byloby w sam raz poniewaz wszystkie te miejsca gdzie mieszkaja sa przy interesujacej nas drodze wiec nie byloby problemu zeby jechac stopem. Nawet jakbysmy spedzili kilka dni w drodze, spiac w namiocie, bez prysznica, ostatecznie po kilku dniach moglibysmy odzyc u kogos w domu. W kazdym badz razie tyle czasu w 1 miejscu to zdecydowanie dla mnie za dlugo. Ogladalem u Vivian na komputerze zdjecia z Patagonii i mysle ze siedzac tutaj tylko marnujemy swoj czas. To co tutaj jest w porownaniu z reszta sie do reszty nie bardzo umywa. Musze wziac Krzyska za fraki i jedziemy dalej aby tylko Swieta mina. Jezeli nie.....
Ja czuje silna potrzebe parcia do przodu, do ogladania codziennie czegos nowego. W koncu nie bede tutaj siedzial wieki a tyle jeszcze przed nami.  Mysle ze bardzo sie roznimy.  Mamy inne priorytety naszego podrozowania. Obym sie mylil ale nie sadze. Niestety, mysle rowniez, ze na Ameryce Poludniowej skonczy sie nasza wspolna przygoda.
Co do polskiej ekipy w Asuncion. Maja, Lukasz, Marysia i Michal to fajni ludzie. Nie chcieli siedziec w Asuncion w okresie swiatecznym, pojechali wczoraj do tego samego parku w ktorym my ostatnio bylismy. Wigilie spedza nad wodospadami Iguacu a Sylwestra w Rio. Ich styl podrozy bardziej mi odpowiadal. Wiedzieli konkretnie gdzie jada, co chca zobaczyc, nie rozczulali sie nad siedzeniem w 1 miejscu. Ogladamy, zwiedzamy, robimy zdjecia, spadamy dalej. To jest rowniez w moim stylu. 
Choc z ostatniej wyprawy Krzyska i Vivi do Czako przywiezli oni ciekawe informacje. Jak sie okazuje pozrodku paragwajskiego niczego zyje spora spolecznosc Niemcow! Tak, Niemcow ktorzy maja tam cale swoje miasteczko. Wszystko jest napisane po niemiecku, sa tez ich wlasne nazwy ulic. Vivi zaczela cos mowic do kogos po hiszpansku i sie lekko zdziwila kiedy w jej wlasnym kraju nie mogla byc zrozumiana No ale jak tak slysze jaka Krzyskowi sprawila przyjemnosc jazda na koniu to czasami jestem sklonny mu wybaczyc ta nasza opieszalosc. Ale do jasnej ch... jedzmy juz dalej! Wesolych Swiat!!! Ps. Szkoda mi Was wszystkich jak tak slysze jak w Europie jest zimno. Ale ja Wam generalnie zazdroszcze. Hej:)

                                                     OD LEWEJ: CZICZI, ATI, MARYSIA, MICHAL,LUKASZ, NOGI MAJI;)



26 December 2007, 13.20 Asuncion

Witam Wszystkich. Jak mijaja Swieta? To byla jedna z najbardziej odjazdowych Wigilii w moim zyciu. Zaczelo sie nudnie. W zasadzie nie wiedzielismy za bardzo co ze soba poczac wiec wypozyczylismy kilka swiatecznych filmow takich jak 2 czesci piratow z Karaibow i Van Helsinga i tak mielismy zamiar spedzic ten wieczor. Ostatecznie jednak w polowie ogladania zabraklo pradu i siedzielismy przy swieczkach. Obalilismy z Vivian troche whisky i bylo bardzo milo i romantycznie przy swiecach slyszac huk wybuchajacych petard dookola. Paragwajczycy swietuja Wigilie prawie tak jak my Sylwestra. Odpalaja fajerwerki i patrzac tak przez okno ciemnego domu Vivian czulem sie jak na przedmiesciach Bagdadu w czasie ataku lotniczego:) Wczoraj z kolei rozlatujaca sie Toyota Corolla combi( choc szla musze przyznac dzielnie jak jej Krzysiek deptal) w 8 osob pojechalismy na jedna z tutejszych wiosek nad jeziorko. Moglem popatrzec jak spedza sie wolny czas na prowincji. Jakiz byl to zabawny widok kiedy miejscowy macho z rozlatujacego sie ww krecil swoja duza kamera jakas lokalna gwiazde lezaca tylko w bikini na reczniku przy wodzie! Ciekawe czy w ogole wlaczyl ta kamere! Szkoda tylko ze rozcialem sobie palca o butelke whisky, ktora wypadla mi z reklamowki bo ta pekla od dolu. Nie rozpaczalismy bo 0.7 szkockiej kosztuje tu jakies 3 dolary amerykanskie! Bylo troche ascetycznie- jeziorko bylo w kamieniolomie, nie bylo gdzie usiasc, nie bylo cienia ale co mi tam. Jak folklor to folklor.
 Co do folkloru. Pojechalismy z Vivian kilka dni temu odwiedzic jej ciotke. Starsi ludzie tutaj sa bardzo mili i otwarci, ciekawi swiata. Siedzielismy u nich na podworku pod drzewem mango(oczywiscie musialem kilka wszamac) z papuga kolyszaca sie za plecami (my mamy psa na podworku, oni papuge) rozmawiajac przy okazji z sasiadka, gdyz ta z zaciekawieniem zerkala przez siatke kto to odwiedzil jej sasiadow, kiedy uslyszalem jakis krzyki w poblizu. Ciocia Vivi zapytala sie czy nie chce zobaczyc walk kogutow bo wlasnie sa tutaj u kolejnych sasiadow. Jakze moglbym odmowic! Przed domem kilka terenowych autek (teraz juz wiem skad oni biora na to pieniadze przy srednim zarobku 200 usa na miesiac) a na podworku pelne podekscytowanie. 2 kregi ludzi, posrodku skaczace sobie do gardel obdarte czesciowo ze skrzydel bojowe koguty. Walka dopoki jeden z nich nie zdechnie. Normalnie placi sie za wejscie ale ja nie musialem bo bylem z miejscowymi. Jeden starszy pan pokazuje mi zebym szedl za nim, robi mi miejsce przy arenie zebym mogl zrobic lepsza fotke. Fajni ludzie. No ale widok juz niefajny. Smialem sie pozniej z Vivian ze moze otworze farme bojowych kurakow w Polsce i bede je wysylal do Paragwaju i w ten sposob zbijemy fortune:) W kazdym badz razie jak uslyszelismy po powrocie krzyk ,,rozpaczy" od sasiadow z podworka ciocia Vivi stwierdzila, ze oni wlasnie rozpaczaja nie z powodu zdechlego pewnie juz koguta ale z powodu straconych wlasnie pieniedzy. 
 Jaki plan dzialania na ten tydzien. Jutro ostatecznie opuszczamy Paragwaj. Jedziemy do Urugwaju przez Argentyne stopem. W Salto mamy kolejnego czlonka HC. Nic tam nie ma ciekawego oprocz zrodel termalnych no ale co tam. Jeszcze w takim zrodle tylka nie grzalem.

                                                                           TYPOWY KOGUT BOJOWY






                                                                     DLACZEGO  NIE OBSTAWILEM!?











                                                      CALE SZCZESCIE NIE MAJA TU WALK PAPUG


                                                                  VIVIAN SOSA ( W ZOLTYM) I JEJ KUMPELA



                                                            PARAGWAJSKIE ,,SCHODY DO SZKOCJI¨"



                                                                PRAWIE JAK W CONNEMARZE



                                                                                ASUNCION



                                                                         PUNK WYMIANY OPON



            PARAGWAJSKIE MIASTA NIE MAJA ZADNYCH SZANS W KONFRONTACJI Z PRZYRODA








Dzisiaj stronę odwiedziło już 11 visitors (44 hits) tutaj!
=> Do you also want a homepage for free? Then click here! <=